- Rainie - powiedział - cieszę się, że wróciłaś!

Na korytarzu rozległy się kroki. Ktoś szedł do łazienki. Nie byle kto: siostra Marguerita i jej asystentka, siostra Josephine. Gloria mrugnęła do Liz i przyłożyła palec do ust. Liz skinęła głową, tymczasem przyjaciółka ukryła się błyskawicznie w ostatniej kabinie, wskoczyła na sedes i przymknęła starannie drzwi, zostawiając niewielką szparę. W sekundę później do łazienki weszły obydwie siostry.
- Przyjrzyj się dobrze, Glorio. Tutaj pracowała moja matka. Tak zarabiała na życie.
- Za późno na takie zapewnienia. Uczyniłaś już wystarczająco dużo, żeby jej zaszkodzić. Zrujnowałaś jej życie.
Po chwili wreszcie się uspokoiła. Zupełnie wyczerpana, osunęła się w ramiona Santosa, on zaś zaprowadził ją w kąt sali, gdzie pod ścianą leżał jakiś stary materac.
- Wyciągnąłeś jakieś konsekwencje?
Przerażenie zaparło Glorii dech w piersiach.
niższych sfer towarzyskich i na earla księcia Kilcairn Abbey patrzyli z wyraźnym respektem i
Niechciane wspomnienia dławiły gardło - słodycz ich pierwszej wspólnej nocy, tamte pragnienia, oczekiwania wobec przyszłości.
- Właśnie pytałem pani kuzyna, czy mógłbym panią zaprosić jutro na przejażdżkę i
miesiąc, może dwa — to sprzedawcy nie mogą się docze-
- Wygodnie? - zapytał tak, żeby tylko ona usłyszała.
Spoglądając na Glorię, uprzytamniała sobie, że już nie boi się śmierci. Jej życie dopełniło się. Dzięki Santosowi, dzięki Glorii, zaznała miłości. Nic innego nie miało znaczenia.
-Tak, jestem szczęśliwy. - Otulił Lily starannie kołdrą i pochylił się, żeby zgasić nocną lampkę. - A teraz śpij
- Milordzie, to niełatwe zadanie...


nudną egzystencję. Pozwalały mu one również na przechwałki, na ponowne

Lucien zszedł z ostatniego stopnia, nie zwracając uwagi na kuzynkę.
ENOCH SUZANNE
ich użycia. Przód korpusu był ostro zakończony, a także

Santos spojrzał uważnie na swoją towarzyszkę.

Sandy spojrzała bezradnie na Shepa. O’Grady dźgnął w przestrzeń pobrudzoną lodami
108
zdecydowanie się wyróżniał: był ubrany w lniany garnitur i miał przy sobie

Santos na tyle dobrze znał Lily, by wiedzieć, że skoro raz coś postanowiła, nic nie zmieni jej decyzji. Ale on też potrafił być uparty.

musiała się zacząć, kiedy uczniowie wrócili do klas po przerwie obiadowej. Rainie
życia na ziemi. Albert tylko się uśmiechnął. On też chodził na zajęcia z przesłuchań
i właśnie pokazywał widok na główne wejście. Przed zamkniętymi